Twój krój jest lepszy niż mój – zespół ds. opracowania i produkcji twojej książki

W BOOKzWAMI pracują pasjonaci, którzy przekonują wszem wobec, że pisanie i wydawanie książek jest seksi. Redaktorzy, korektorzy, marketingowcy, analitycy rynku, operatorzy DTP, graficy i drukarze – wszyscy do twojej dyspozycji, skupieni na swojej pracy i doświadczeni jak nie wiadomo co. Kto jest kim, czym się różni korekta od redakcji, czy ‘operator DTP’ to składacz i czy leci z nami drukarz?

Redaktor to typ imieninowego gościa, który obserwuje wszystkich z uwagą i zadaje mnóstwo szczegółowych pytań, uważnie słucha twojej opowieści i na drugi dzień masz o nim bardzo dobre zdanie jako o dociekliwym, może momentami nawet zbyt żądnym szczegółów, słuchaczu. Ale czujesz, że to miłe, kiedy ktoś ci nie przerywa i poświęca maksimum uwagi twojej opowieści.

Korektor siedzi z boku, niby milczący, ale od czasu do czasu poprawia cię uprzejmie, wskazując, że nie „wraca się z powrotem” i „bynajmniej” to nie to samo co „przynajmniej”. Zauważysz, że od razu przełoży sztućce, jeśli będę ułożone przez gospodarza w nieprawidłowej kolejności.

Operator DTP będzie przy drugim końcu stołu snuł opowieść, z której najpierw wyłowisz uchem słowa, takie jak „bękart” i „wdowa”, a potem ku własnemu zdumieniu dowiesz się, że są na świecie trzy rodzaje myślnika i każdy służy do czego innego! Ach… i że nie ma większego wstydu niż zostawić sylabę „-li” na początku wersu. 

Z marketingowcem wejdziesz w fazę: „ja cię szanuję” oczywiście najgłębiej i ubijesz jednego wieczoru co najmniej trzy interesy życia. Drukarz będzie jadł, pił, śmiał się ze wszystkimi, ale bez przerwy miętosząc w palcach serwetkę i mrucząc pod nosem „creamy siedemdziesiątka na offsecie”…

Zapytasz, czym różni się różni korekta od redakcji? Redaktor pilnuje porządku w tekście,  wypatruje i koryguje ewentualne błędy stylistyczne, leksykalne, składniowe i logiczne itp. robi to, co trzeba, by tekst był lepiej przyswajalny i bardziej atrakcyjny dla odbiorcy. W scenach erotycznych baczy, kto, co, z kogo i w jakiej kolejności zdjął i czy komuś się nie rozmnożyły kończyny, w poradnikach dba o odpowiednią gradację śródtytułów i na przykład wyróżnienia, klnie jak szewc na widok pogrubionej i podkreślonej kursywy, sprawdza na mapie Google, czy bohater naprawdę dojechał do celu w trzy godziny i czy faktycznie jechał przez las. W nazwy własne, daty i fakty historyczne wchodzi jak dzik w żołędzie. Na odwrót i wspak bawi się słowami, kolejnością wyrazów w zdaniu, żongluje synonimami, by się przed korektorem nie wstydzić za niedopuszczalną liczbę powtórzeń.

Korektor ma wtedy trochę łatwiej. Sokolim wzrokiem już na złożonym tekście wyłapuje te powtórzenia, weryfikuje rytm, intonację, błędy ortograficzne, no i przede wszystkim interpunkcyjne. Redaktor i korektor patrzą na tekst z dwóch odrębnych perspektyw: pierwszy nieco z dystansu, a drugi jak przez mikroskop, dlatego każda książka powinna być poddana redakcji i co najmniej jednej korekcie.

Operator DTP ciągle negocjuje z drukarnią. Robi to po pierwsze, żeby było „ładnie”, a po drugie, żeby było tanio. Na optymalizację wyglądu książki i kosztów jej wydania mają wpływ takie parametry, jak krój pisma, interlinia, grubość papieru, stopień jego przezroczystości, układ rozkładówek… zabawy jest mnóstwo, ale wszyscy dobrze się bawią, bo nie ma na świecie nic przyjemniejszego niż robienie książek!

Zapraszamy do kontaktu mailowego i przypominamy, że w poszanowaniu praw twórcy przyjmujemy i czytamy tylko zakodowane pliki! Redaktora prowadzącego nie spotka dziś nic milszego niż telefon lub mail w sprawie nowiutkiej książki lub ebooka.

0 0 votes
Article Rating
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
trackback

[…] to żadna tajemnica. Widełki obejmują 60–150 zł za opracowanie redakcyjne arkusza tekstu (arkusz to mniej więcej 20 stron worda złożonego Timesem 12 lub jak kto woli 40 […]

Shopping Cart